Niepoprawny optymista i romantyk - To chyba coś o mnie.

Opis blogu? Wejdź, poczytaj i oceń. Coś o mnie, moich przemyśleniach na temat otaczającego mnie świata i ważnych spraw.

Wpisy

  • środa, 19 lipca 2017
    • Znowu wracam

      Znów wracam po półrocznej przerwie. (ponad półrocznej)
      Szczerze mówiąc, to zbyt wiele się nie zmieniło. Przynajmniej, jeśli chodzi o takie bardziej ważne, życiowe sprawy. Wciąż szukam, ale chyba przyzwyczaiłem się do tego, że raczej nie znajdę tej drugiej połówki. Wciąż za to nie mogę się z tym pogodzić.
      W moim życiu po prostu nie pojawiają się kobiety, z którymi chciałbym spędzić życie. To jest strasznie dołujące. Przez to wciąż czuję, że nie uda mi się zmienić swojego życia. 

      Przez te pół roku zrzuciłem 15 - 20kg, ale wciąż nie wiem, czy to jest główny problem, jaki mam. Chyba raczej nie. I tutaj zachodzi paradoks. Dopóki byłem gruby, miałem na co zrzucać winę za swoje niepowodzenia. Teraz, z biegiem czasu chyba nie będzie lepiej

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      boleklodz
      Czas publikacji:
      środa, 19 lipca 2017 00:08
  • piątek, 02 grudnia 2016
    • Trochę więcej czasu? Chyba żart.

      Nie zaglądałem tutaj ponad pół roku, więc pomyślałem, ze napiszę co tam ciekawego się działo.

      Po złamaniu nosa nie wytrzymałem w domu 2 tygodni, chociaż powinienem 4.  W łóżku to nawet 4 dni nie wysiedziałem.
      Jak tylko skończyło mi się zwolnienie wróciłem do pracy zamiast je przedłużyć.
      Nos zrósł się ładnie i nawet nie wygląda źle. Jest tylko minimalnie nierówny, krzywy.
      W maju miałem badania kontrolne.
      Co prawda oko nie wróciło w 100% do pozycji wyjściowej, ale wada jest tak minimalna, że niezauważalna. Tak więc jakiekolwiek interwencje chirurgiczne nie są wymagane. 

      Wróciłem do pracy, ale w lipcu złożyłem wypowiedzenie. Muszę przyznać, że nie byłem usatysfakcjonowany finansowo. Zwłaszcza, że miały być dodatki za niskie spalanie. W ciągu pół roku spalanie spadło o prawie 5 litrów, więc normę miałem niższą niż większość kierowców na bardziej ekonomicznych autach.

      W sierpniu wyremontowałem swój pokój, no i znalazłem 2 tygodnie na wyjazd w Bieszczady.  Bardzo polecam. Piękne widoki, trasy piesze i szczyty. Fakt, że przy mojej kondycji nie było lekko wejść na szczyt, ale widok z góry zawsze rekompensuje męczarnie.
      A butelka cydru na szczycie Tarnicy smakuje lepiej niż najdroższy szampan.

      Na wrzesień wróciłem do pracy przy płotach i zacząłem szukać nowej pracy. Znalazłem ją i od października znów jeżdżę. 
      Jak się okazuje, można jeździć płatnymi drogami, nie martwić się o spalanie i zarabiać dobrze. I to się opłaca i pracownikowi i pracodawcy. Widać niektórzy wolą mieć lojalnych, dobrze opłacanych kierowców, niż co chwilę zatrudniać nowe osoby.
      Jeździmy dla firmy kurierskiej, więc większość kursów jest w nocy. Niestety wiąże się to z faktem, że tydzień pracy trwa od poniedziałkowego wieczora do soboty rano. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      boleklodz
      Czas publikacji:
      piątek, 02 grudnia 2016 16:05
  • środa, 10 lutego 2016
    • Padam z nudów

      Ile można siedzieć w domu? 
      Ja chyba nie mogę zbyt długo. Już 10 dni i nie wiem co ze sobą zrobić. Pod koniec zeszłego tygodnia byłem w szpitalu na kontroli. Pomieszanie z poplątaniem. Oko nieco mi ucieka w bok, gdy podnoszę wzrok bardzo wysoko, więc okulista powinien się tym zainteresować. Okulistka wysłała mnie do speców od leczenia zeza, oni mi wyznaczają wizyty codziennie i codziennie po 10 - 15 minut. Jedno badanie i do domu. A jutro muszę jechać, bo dopiero będzie lekarz, który mi to podsumuje. A później do chirurga szczękowo - twarzowego, który zdecyduje, czy trzeba coś przy tym oku ruszać.
      A jak mnie położą na weekend do szpitala, to mnie szlag trafi. Ile można?
      Ja chcę już w trasę jechać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      boleklodz
      Czas publikacji:
      środa, 10 lutego 2016 12:28
  • poniedziałek, 01 lutego 2016
    • Out of order

      Przez pewien czas będę miał trochę więcej wolnego czasu. Za to odrobinę ograniczone możliwości i możliwe, że plan mi się nieco obsunie. 

      Ale od początku:
      Ostatnio pisałem na początku maja, czyli ok. 9 miesięcy temu. Niestety nie urodziło mi się dziecko, ale trochę się wydarzyło.
      Wczoraj mi się przypomniało, żeby tu wejść, więc dzisiaj wszedłem i postanowiłem coś tam poklikać. Nie pisałem przez 9 miesięcy, a jednak statystyki wyświetleń są całkiem niezłe.

      W maju zdałem egzamin z kwalifikacji zawodowych, w czerwcu prawo jazdy na przyczepy (za 3. podejściem), no i zacząłem pracować w zawodzie. Miało być trochę roboty za średnią kasę, a wyszło full pracy za niezły pieniądz ;) Dlatego po 3 miesiącach zrezygnowałem - nie taką miałem umowę z szefem, a nie lubię, jak ktoś na mnie próbuje coś wymuszać. 
      Teraz jeżdżę z cementem. Aktualnie trochę mniej, bo, co ciekawe, zimą nie ma aż takiego zapotrzebowania na cement :P

      Generalne to dzisiaj nie pracuję, przez najbliższy tydzień również nie, a później się zobaczy. 
      Za to w weekend... w weekend się wyszalałem, popiłem, potańczyłem i... skończyłem na pogotowiu.
      Złamany nos, kości zatok i dno oka. Straszyli mnie tytanowymi płytkami, ale ja się nie dam :P Na mnie się goi jak na psie i źle nie będzie.

      Trochę mnie wkurza, że nie pamiętam przebiegu zdarzeń, ale prawda jest taka, że drugi raz postąpiłbym tak samo.

      Powinienem chyba siedzieć smutny w koncie, a ja się śmieję pod nosem. Chyba coś jest nie tak. A może to właśnie o to chodzi w życiu? Zobaczymy :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Out of order”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      boleklodz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 lutego 2016 23:22
  • niedziela, 03 maja 2015
    • nie wiem

      Minął kolejny tydzień. W piątek trochę popiłem, bo była domówka u koleżanki. Na szczęście dobry podkład i masa ciała (powiedzmy, że umięśnienie) sprawiły, że wieczór zakończył się bez wstydu. 
      Za to sobotni poranek zaczął się małymi problemami z logowaniem. Ale do wieczora było już ok. Poznałem dziewczynę, która mnie trochę zaciekawiła sobą. Miała piękny uśmiech. Taki szczery. Przyjechała z koleżanką i jakimś chłopakiem, więc nie wiem, czy jest z kimś, czy nie. Nawet nie wiem, albo nie pamiętam, jak ma na imię. Dziwna sprawa. Nic o niej nie wiem, tylko tyle, że mnie zaciekawiła i piła ze mną wódkę. I miała piękny uśmiech. Ma szparę między górnymi jedynkami, ale mnie się to spodobało. Może dla tego wydała mi się taka normalna, szczera.

      Poza tym, skończyłem już kursy na prawo jazdy i egzamin na C+E mam jeszcze w maju. Za to we wtorek zdaję egzamin z kwalifikacji wstępnej kierowców.
      O tą drugą kwestię się nie boję, ale z pierwszą mogą być problemy. Jedno podejście mam już za sobą i chociaż błąd zrobiłem dopiero "na mieście" to i pokonanie placu sprawiło mi dużo problemów. Trema robi swoje, chociaż staram się zawsze podchodzić ze świadomością, że nie ma się czym martwić. Pieniądze to rzecz nabyta i jeśli nie teraz, to następnym razem.
       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „nie wiem”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      boleklodz
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 maja 2015 22:31
  • środa, 01 kwietnia 2015
    • Jest ten kwiecień.

      Siedzę sobie w domu, bo aura taka, a nie inna.
      16 marca przywlokłem swoje zacne ciało do domu, ponieważ akcja "zima" się skończyła. Czekając na rozpoczęcie sezonu przy ogrodzeniach, wyjeździłem już kilkanaście godzin. Praca powoli się rusza, ale od maja chyba będę mógł już zasiąść z powrotem za kółkiem.
      No i nadal szukam kobiety swojego życia ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      boleklodz
      Czas publikacji:
      środa, 01 kwietnia 2015 13:41
  • czwartek, 05 marca 2015
    • Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty!

      Nie wiem, czy piszę te słowa za późno, czy za wcześnie, ale można powiedzieć, że mamy wiosnę. Dnie coraz dłuższe i cieplejsze, a kurtka jest tylko ozdobą na wieszaku. Z resztą przez całą zimę nią była.

      W pracy jeszcze luźniejsza atmosfera, jeśli chcę, to codziennie mogę przyjeżdżać do domu. Gdyby nie dystans dzielący mnie od bazy to robiłbym to codziennie. 
      Za połowę styczniowej wypłaty kupiłem nowy - stary samochód, a połowa lutowej jest zaliczką na kolejną kategorię prawa jazdy. Wczoraj zrobiłem psychotesty, dzisiaj lekarza, więc i kurs na przewóz rzeczy można rozpocząć.

      Chciałem kupić kuchenkę mikrofalową, ale wszystkie są małe i mają moc 700 W. Stara ma 1000 W i większą pojemność ale raz działa, a raz nie. No i była tańsza, niż najtańsza dzisiaj.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      boleklodz
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 marca 2015 13:42
  • sobota, 03 stycznia 2015
  • poniedziałek, 22 grudnia 2014
    • Święta idą.

      Najdłuższa noc w roku. Za kilka godzin wstanie dzień, który będzie już dłuższy od poprzedniego. Każdy następny również. 
      Za 3 dni święta. Nie czuję tego. Nie potrafię sie tym cieszyć. Nawet wyluzować się nie umiem. Jakoś nie dociera do mnie, że zaraz będą te cudowne dni spędzone w rodzinnym gronie, pełne obżarstwa i lenistwa. Jakoś nie jest to już dla mnie atrakcyjne. Dzień jak co dzień. Do kościoła nie chodzę. W Boga wątpię, lub nawet nie wierzę. Coś we mnie zabiło ducha Świąt. Ducha dobroci. Może to samotność, może komercjalizacja tej pięknej tradycji.

      Za nieco ponad tydzień Sylwester, później Nowy rok. Na sylwestra idę z nadzieją, że nie będzie tak spieprzony jak rok temu. I 2 lata temu. No i trzy. Trzy lata, odkąd sylwestra spędzam poza domem, z przyjaciółmi. I tak jakoś nie było mi pisane się dobrze bawić. 
      2011/'12 - było już prawie rano, a kolega, który miał wezwać swoją siostrę, żeby nas odwiozła, całował się z jakąś dziewczyną. Moje auto stało u niego, więc maszerowałem jakieś 5 - 7 km do niego. Wytrzeźwiałem całkowicie. Wracałem autem, byłem trzeźwy jak szpadel, chociaż alkomat byłby innego zdania. 
      2012/'13 - Na sali była ona - pani A. Ów kolega i nie tylko on zapewniali mnie, że jej nie będzie.  Wyszedłem na godzinny spacer. Wróciłem przed północą. Po północy poszedłem do domu, bo nawet nie miałem pomysłu na transport. 25 km.
      W zeszłym roku koleżanka wkręciła nas na imprezę koło Sulejowa w domu babci chłopaka innej koleżanki. Towarzystwo było dziwne, nie miałem z kim pić i praktycznie trzeźwy wróciłem do domu.

      W tym roku podłapałem robotę na odśnieżaniu. Jako kierowca pługu. Miałem cichą nadzieję, że ten dzień spędzę na dyżurze. Niestety, jak widać nie mam co liczyć się na wykręcenie od imprezy. Co więcej, koleżanka zrezygnowała z sylwestra z zeszłoroczną ekipą tylko dla tego, żebym ja i ów kolega nie siedzieli sami. Ja jak ostatni niewdzięcznik próbowałem się wykręcić, a ów kolega po prostu zrezygnował. Jak sądzę, ze względu na mnie. Dałem się przekonać, bo to jednak sprawa honorowa. Ale boję się, co będzie się tam dziać.

      Poza tym jest jeszcze jedna, o wiele cięższa sprawa. Cały czas o Niej myślę. O pani A. Minęło prawie 2 i pół roku. To nie jest już żadne uczucie. Od dawna nie jest.
      Mam coś, co przytrafia się policjantom i lekarzom. Jakiś syndrom nierozwiązanej sprawy. Tak jak śledczy ma swoją niezamkniętą sprawę, jakąś zbrodnię, której sprawcy nigdy nie schwytano, a lekarz przypadek, którego do dziś nie potrafił zdiagnozować, tak ja codziennie od wielu miesięcy zastanawiam się dlaczego. Zastanawiam się, co by było, gdybym chociaż raz zaryzykował i obnażył swoje intencje. 
      To jest pikuś. Ale ja, chociażby w kontekście Sylwestra, obawiam się czegoś znacznie gorszego. Że spotkam tam Ją i że będzie chciała ze mną porozmawiać. A ja nie mam bladego pojęcia, jak bym się w takiej sytuacji zachował.

      Wesołych świąt :) Obyście Wy poczuli tę magię. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      boleklodz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 grudnia 2014 02:00
  • czwartek, 20 listopada 2014
    • Zima idzie, to i pracę czas zmienić.

      Zdałem prawo jazdy i pomimo przekonania, że zielonemu kierowcy z gołą kategorią C nie będzie łatwo znaleźć jakiejś przyzwoitej pracy, umieściłem ogłoszenie w pewnym portalu mówiące, że takowej szukam. Bo tak, czy inaczej sezon na ogrodzenia się kończy, więc szukam jakiejkolwiek w miarę ciekawej pracy.

      Odezwał się pan z propozycją jazdy na busie na 8 palet. Wziąłem propozycję pod rozwagę, następnego dnia zgłosiłem swoją chęć, a pan stwierdził, że zadzwoni za tydzień dogadać szczegóły. Nie zadzwonił :)

      Napisał do mnie też ktoś kto ma zamiar przyjechać do Polski na tydzień i potrzebuje na ten czas kierowcy ze samochodem. Tym razem ja się nie odezwałem, bo domyśliłem się, że stawka 10zł / godzinę od początku pierwszego do końca ostatniego kursu danego dnia + koszta paliwa nie będą dla pana satysfakcjonujące.

       No i odezwał się również przedsiębiorca, który szuka kierowcy na pługosolarkę. Ta oferta spodobała mi się od razu, bo to w końcu jakieś doświadczenie i co tu kryć - wyzwanie.
      Oczywiście są różne obwarowania wynikające z umowy firmy z miastem - w czasie zagrożenia opadami trzeba dyżurować na bazie. Praktycznie mieszka się tam. Oczywiście za miesiąc samego siedzenia na bazie wypłata jest większa niż średnia krajowa ;) Do tego dochodzi 20zł za każdą godzinę wyjazdu, a jeśli nie ma zagrożenia to za bycie pod telefonem dostaje się połowę podstawy, czyli 2000zł. Podobno w zeszłym roku kierowcy mięli po 150 godzin samych wyjazdów miesięcznie.

       Mnie szef zaproponował, że będę w "podwójnej obsadzie" z drugim kierowcą - dyżury co drugi dzień, więc pieniądze dzielone na pół. Mnie to pasuje, bo chciałbym robić dalej uprawnienia, a w razie zagrożenia byłbym uziemiony na bazie. Z tego samego powodu zgodził się na to drugi kierowca. Też robi jakieś kursy.

      Trasę będę mieć w miarę łatwą, więc nie jest źle. A jutro jadę oglądać auto. Podobno Jakieś nowe Renault Premium. 

      Zobaczymy co to będzie :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      boleklodz
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 listopada 2014 20:44

Kalendarz

Lipiec 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny